Reforma PIP uderzy w sektor IT. Czego nie wiedzą pracownicy i pracodawcy?

Reforma PIP może wyraźnie podnieść koszt realizacji projektów IT w Polsce. W efekcie Polska może stać się mniej konkurencyjna, zwłaszcza w projektach międzynarodowych.
Jeżeli firmy uznają, że rośnie ryzyko ograniczenia i kontroli form zatrudnienia, część projektów będzie lokowana poza Polską – szczególnie, że wiele podmiotów rozwijających software w Polsce to oddziały zagranicznych firm. To uderza w konkurencyjność kosztową polskiego IT. Branża w dużej mierze działa w modelu B2B nie dlatego, że firmy „omijają etaty”, tylko dlatego, że muszą utrzymać konkurencyjność cenową wobec rynków m.in. Rumunii i Indii. Polska już dziś staje się mniej atrakcyjna kosztowo dla części inwestorów, a dodatkowa presja regulacyjna może ten trend przyspieszyć – mówi Anita Dąbrowska, członek zarządu IT LeasingTeam Group.
W projektach software’owych koszt specjalisty jest kluczowym składnikiem ceny dla klienta, a zmiana B2B na umowę o pracę znacząco podniesie koszt realizacji projektu. To natomiast będzie oznaczało, że przedsiębiorcy będą zmuszeni podnieść cenę dla klienta.
Teoretycznie firmy mogą proponować etat, ale przy obecnych kosztach specjalistów i presji cenowej klientów międzynarodowych B2B bywa warunkiem utrzymania konkurencyjnej ceny projektu w Polsce. Jeśli ten model zostanie istotnie ograniczony, część projektów nie przejdzie na UoP, tylko wyjedzie za granicę – dodaje Anita Dąbrowska z ITLT.
Przy rosnących kosztach IT, na przykład związanych z nakładami na cyberbezpieczeństwo i zakupem specjalistycznego oprogramowania, zmiana form zatrudnienia, która generuje koszty, może spowodować cięcia po stronie projektów rozwojowych. Szczególnie dotyczy to firm, gdzie IT nie jest core biznesowym i koszty te zazwyczaj są na poziomie 2-3% całkowitych wydatków firmy.
W IT konkurencja o talent jest międzynarodowa, a wielu specjalistów może pracować zdalnie dla firm z innych krajów. Jeśli w Polsce wzrośnie koszt i ryzyko związane z modelem B2B, to część firm ograniczy lokalne kontrakty, a specjaliści po prostu przejdą do współpracy z podmiotami zagranicznymi, które oferują większą elastyczność. Zatrudnieni w IT są przyzwyczajeni do swobody prowadzenia działalności i samodzielnego decydowania, gdzie i kiedy wykonują usługi. Dla wielu z nich przejście na sztywniejszy model współpracy będzie po prostu mniej atrakcyjne – dodaje Anita Dąbrowska.
Nie od przepisu, a od wykonania – od czego zależy wdrożenie reformy PIP?
Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt reformy PIP z dnia 4 lutego 2026 r. Według ekspertki prawa pracy z LeasingTeam Group, Anny Wiluś-Antoniuk, ta ustawa niesie za sobą zarówno szanse, jak i zagrożenia, a wszystko będzie zależało od sposobu wykonywania jej przepisów.
Te przepisy nie są idealne, jednak najważniejsze będzie, jak w praktyce będzie wyglądała realizacja wskazanych instrumentów prawnych. Reforma PIP w tym kształcie nie musi prowadzić do opłakanych skutków, jeśli faktycznie będzie stosowana do wyłapania sytuacji, w których są naruszane prawa pracownika przez zatrudnienie na umowy cywilnoprawne. Sensowne co do zasady mogą okazać się zalecenia wydawane przez inspektora. Zlecenia czy kontrakty B2B bywają w Polsce nadużywane, więc możliwe, że rozwiązania proponowane przez inspektorów będą dla pracodawców wsparciem w organizacji warunków i zakresu współpracy. Jednak będzie to wymagało uwzględnienia wszystkich okoliczności danego przypadku, w tym poszanowania woli zarówno zleceniobiorcy, jak i zleceniodawcy. Nie zawsze zlecenie czy B2B jest narzucone pracownikowi, wymuszone. Często jest to forma współpracy preferowana także przez zatrudnionych – mówi Anna Wiluś–Antoniuk, radczyni prawna, dyrektor działu prawnego LeasingTeam Group.
Projekt trafi teraz pod obrady Sejmu, następnie Senatu, a na koniec legislacyjnej drogi ustawa będzie musiała uzyskać podpis Prezydenta.
Pośrednie rozwiązanie: na plus i na minus
Według ekspertki LeasingTeam Group nowy projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy jest rozwiązaniem pośrednim. Z jednej strony decyzje nie mają mieć z góry narzuconego rygoru natychmiastowej wykonalności w całości i nie będą działać wstecz, ale na przyszłość. Z drugiej bez wprowadzenia zmian, do których pracodawca będzie zobligowany przez kontrolera PIP, zakładają jednostronną decyzję przekształcającą umowę w etat. Pomiędzy wydaniem tej decyzji a odwołaniem przedsiębiorcy we wskazanym terminie, w mocy będą tylko niektóre elementy ustalonego stosunku pracy. W porównaniu do poprzedniej wersji projektu, w znacznie większym zakresie zachowana zostaje konstytucyjna zasada dwuinstancyjności postępowania i sądowej kontroli decyzji administracyjnych.
Brakuje natomiast określenia maksymalnego czasu trwania kontroli, co może utrudniać funkcjonowanie firmy w czasie trwającego postępowania.
Odpowiedź na pytanie o powodzenie tych zmian zależy w dużej mierze od tego, czy będą zapewnione odpowiednie zasoby kadrowe po stronie PIP i w sądach pracy. Jeśli tego zabraknie, to faktycznie po zaskarżeniu decyzji inspektora takie prowizoryczne ustalenie umowy o pracę będzie mogło trwać bardzo długo i rodzić wiele komplikacji – dodaje Anna Wiluś-Antoniuk.
Korzystnym rozwiązaniem jest wprowadzenie możliwości wydawania przez PIP interpretacji. Mogą z niej skorzystać pracodawcy i pracownicy, przedstawiając PIP faktyczny opis stosunku zatrudnienia, jaki przewidują. Interpretacje indywidualne są narzędziem, w którym organ potwierdza zgodność z prawem opisanego rozwiązania (tu: umowy, którą w danych okolicznościach i na danych warunkach zamierzają zawrzeć strony). Zatem działanie zgodnie z interpretacją przesądzi niejako zgodność z prawem danej umowy.
Interpretacje są doskonałym pomysłem. Np. w prawie podatkowym funkcjonują od dawna, wydaje się je masowo. To jest bardzo dobry instrument, jeśli ktoś wnikliwie opisze stan faktyczny, który zamierza urzeczywistnić, tj. w jaki sposób funkcjonuje lub jak zamierza zorganizować współpracę – oczywiście bez ukrywania i koloryzowania rzeczywistości – szczerze, otwarcie. W takich warunkach interpretacja mocno chroni swojego adresata. Wtedy nawet w przypadku kontroli nie ma się czego obawiać. Oczywiście, jeśli pracodawca wiernie spełnia to, co zostało opisane we wniosku o interpretację – opisuje Anna Wiluś-Antoniuk.
Jeśli pracodawca nie zgadza się z interpretacjami, może je zaskarżyć i walczyć o zmianę przed sądem.
ZUS, KAS, PIP i algorytm – uporządkują czy wprowadzą chaos?
Dużo obaw wzbudza wykorzystanie do kontroli danych trzech instytucji: PIP, ZUS i KAS. To narzędzie ma umożliwiać automatyczne typowanie firm do kontroli. Może ujawnić poszczególne podmioty, które np. co miesiąc wystawiają jedną fakturę na taką samą kwotę dla konkretnego zleceniodawcy.
Ten system wymiany informacji budzi uzasadnione obawy o prywatność i granice inwigilacji. To narzędzie pozwoli na precyzyjne wytypowanie podmiotów do ustalenia stosunków pracy i wydaje się dość daleko idącym wykorzystaniem rejestrów państwowych do „przyłapywania” przedsiębiorców na tym, co niejako z góry Państwu wydaje się niewłaściwe – a nie koniecznie niewłaściwe musi być – dodaje ekspertka.
W przypadku zleceniobiorców, którzy obecnie są podwykonawcą tylko dla jednej firmy, wymusi to szukanie dodatkowych zleceń. Istnieje więc ryzyko, że reforma nie wymusi umów o pracę, ale wprowadzi chaos godzinowy i ilościowy oraz zwiększy polyworking, czyli dywersyfikację zatrudnienia.
Z obserwacji LeasingTeam Group wynika, że obecnie największa zmiana związana z reformą PIP dotyczy ostrożności i analizy ryzyka. Na chwilę obecną sama struktura ofert pracy nie zmienia się. Dziś firmy bardziej szykują się do utrzymania dotychczasowych modeli współpracy, nie zaś do masowej zmiany form zatrudnienia. Również w sektorze IT.


